piątek, 31 stycznia 2014

Magdalena jako "biuro porad prawnych"

Magdalena bardzo zaangażowała się w temat Dzieci spoza kryterium. Ostatnie miesiące upłynęły na dyskusjach na różnego rodzaju forach internetowych o tej tematyce, pisaniu listów i pism do Ministerstwa Sprawiedliwości, Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, do posłów z Komisji ds. Rodziny.
Do Magdaleny na adres madzia78aw@onet.pl zaczęły także pisać inne mamy o podobnych problemach:




" Dobry wieczór
Przeczytałam Pani wypowiedź na forum i postanowiłam napisać z zapytaniem. Sprawa oczywiście dotyczy alimentów uzyskanych na dzieci od dziadków a konkretniej moje pytanie brzmi czy sąd po zasądzeniu dziadkom określonej kwoty alimentów zawiesza alimenty dłużnika czyli ojca ? Wiadomo , że alimenty od dziadków są znacznie mniejsze jak te zasądzane od rodzica .

Borykam się obecnie z problemem bezskutecznej egzekucji zasądzonych alimentów. Mam wrażenie ,że to kres mojej wytrzymałości -ojciec dziecka nie wyłożył do chwili obecnej ani jednego grosza a dług sięga niespełna 30tysięcy. Jest zdrowym 40letnim facetem, który pracował w branży IT. Od roku formalnie nie pracuje -konsekwentnie unikając płacenia alimentów -komornik zajął rachunek -ale podejrzewam że konta są nie aktualne. Ciągle dzwonię do komornika z różnymi zapytaniami o możliwość ściągnięcia długu i szczerze mówiąc odbijam się jak piłka tenisowa od ściany. Pomimo, że komornik zna miejsce zamieszkania dłużnika to twierdzi, że nie ma w zwyczaju osobistych odwiedzin dłużników.

Złożyłam co prawda wniosek do MOPS o alimenty z FA i czekam na odpowiedż od 2msc ,bo istnieje prawdopodobieństwo ,że przekroczę wymagany próg 725zł na osobę. Zastanawiam się czy złożenie pozwu do sądu o alimenty od dziadków podziałałoby jako straszak na ojca , który chowa się konsekwentnie pod matczyną spódnicą.

Bardzo proszę o wszelkie wskazówki jak wygląda taki pozew formalnie , jakie należy złożyć załączniki , nie znam kwoty emerytury babki więc zastanawiam się o jaką kwotę mogę wnioskować -wiem tylko ,że kobieta nie formalnie zajmuje się prowadzeniem księgowości firm i osób fizycznych . Chorować nie choruje ale oczywiście nie mam dowodów ,że tak jest .Proszę o podzielenie się doświadczeniem -bo jakoś moje wewnętrzne ja wciąż krzyczy i nie może się pogodzić z tym że można zostawić kobietę w ciąży bez słowa i udawać ,że nigdy się jej nie znało , będąc kawalerem. Mój syn ma niespełna 2 lata a ja wciąż nie uporałam się z tym problemem. Pozdrawiam serdecznie licząc na kontakt.



                      
Dziękuję za maila oraz wskazówki i przepraszam za późną odpowiedź. Czekam, aż doba wydłuży się do 48h-echh gdyby to było możliwe.. Wciąż zastanawiam się nad wystąpieniem o alimenty od matki dłużnika czyli ojca . Szanowny ojciec postanowił być dawcą jak z banku nasienia-po 7latach związku stara się stworzyć iluzję ,że nie zna mojej osoby ani tym bardziej faktu ,że ma dziecko i związane z tym obowiązki . Jest tak zwanym "skoczkiem" -chwilę gdzieś popracuje po czym przenosi się do innej pracy -pracując zapewne na czarno lub na śmieciowych umowach. Żadnej kobiecie nie życzę znalezienia się w podobnej sytuacji -gdzie partner porzuca chorą kobietę będącą w ciąży a dziecko nie jest efektem wpadki czy też nieskutecznej antykoncepcji . Decyzję podjęliśmy wspólnie będąc w pełni świadomości .Dopiero teraz dowiedziałam się ,że w trakcie trwania związku spłodził dziecko kilka lat wcześniej i w ten sam sposób zostawił tamtą kobietę. Zostawiając nas dwoje w ciąży poszedł i chyba z rozpaczy machnął 3cie -kolejne dziecko . Trudne do uwierzenia i książkę można by napisać... Nikt z jego środowiska nie był w stanie poznać jego prawdziwego oblicza -o ironio!! koledzy ostatnio powiedzieli mi że nigdy w życiu nie przypuszczaliby, że może się okazać takim nieodpowiedzialnym człowiekiem . Zdaje sobie sprawę ,że alimenty od babki to kropla w morzu potrzeb ale moje wewnętrzne ja nie daje mi spokoju z powodu sposobu w jaki potraktowała mnie jego matka , mówiąc ,że to nie jest jej "problem". Nazwała swojego wnuka problemem. Może chciałabym żeby ta kobieta w jakiś sposób zadośćuczyniła swojemu wnukowi , którego nie chce oglądać mieszkając w mieście.Bardzo dziękuję za merytoryczne podejście do sprawy i konkrety . Przemyślę temat -być może złożę pozew.



Witam,
Znalazłam Pani maila na forum o alimentacji od dziadków ojczystych.
Czy może Pani podzielić się jakimś wzorem pisma-pozwu o alimenty od dziadków ojczystych? Czy jest szansa aby takie alimenty sąd zasądził?
Rozważam taki krok ponieważ były partner już od kilku miesięcy zalega z alimentami nawet przez komornika.
Będę bardzo wdzięczna za pomoc.



Witam serdecznie. Mam na imię ... i jestem matką dwójki dzieci. W 20... r. rozwiodłam się z mężem,który miał zasądzone alimenty na dzieci. Do tej pory nie zapłacił ani złotówki. Mam zaświadczenie od komornika o bezskuteczności i niewypłacalności byłego męża. Z funduszu alimentacyjnego również nie dostaję żadnych pieniędzy. Bardzo proszę o pomoc,bo chciałabym aby alimenty płacili jego rodzice lub rodzeństwo a nie mam pojęcia jak taki wniosek i do kogo napisać. To dla mnie bardzo ważne,bo nie mam pieniędzy na podstawowe produkty i żywność.
bardzo dziękuję i mam cichą nadzieję, że Pani mi pomoże.


czwartek, 30 stycznia 2014

bo ani gmina dłużnika ani gmina wierzyciela nie zarabia....

Magdalena śledzi na bieżąco temat alimentów, czekając, czy coś się zmieni na lepsze. Niestety, proponowane przez posłów zmiany w prawie dotyczącym alimentów wciąż pogarszają sytuację prawną i finansową dzieci. Można odnieść wrażenie, że lobby dłużników - tatusiów działa tu bardzo skutecznie.

A może Magdalena się myli, może jst jakaś nadzieja ? Może coś się wreszcie w tym temacie zacznie dziać ?

30 stycznia została wyemitowana w telewizji historia ojca, który otrzymywał na dziecko pieniądze z funduszu alimentacyjnego, jednak w tym roku przekroczył kryterium dochodowe o złotówkę – i pozostał z dzieckiem bez żadnej pomocy ze strony Państwa.
Magdalena jest od wielu lat w identycznej sytuacji.
I jestem przekonana, że takich dzieci i rodzin jest mnóstwo.
Jako pracująca matka dwojga dzieci nie potrafi zrozumieć absurdu, jakim jest obecna sytuacja prawna dzieci, nie otrzymujących należnych alimentów ani od ojca ani z funduszu alimentacyjnego. Nasze władze nie chcą się tym tematem zajmować. Dla naszych władz po prostu ten temat nie istnieje .
Czy naprawdę dzieci i rodziny takie jak nasze  są "spoza kryterium"  i nie istnieją ?

Ojciec dzieci Magdaleny - od lat nie płaci alimentów, ma za to już trzy karne wyroki nakazowe, siedzi w więzieniu za niealimentację, został też pozbawiony praw rodzicielskich. Nie pobierają świadczeń z funduszu alimentacyjnego, bo w niewielkim stopniu przekraczają ustawowe kryterium dochodowe. To kryterium ustalone w 2007 roku, 725 zł na osobę w rodzinie, niezmienione od siedmiu lat. Ich sytuacja finansowa jest jednak na tyle zła, że w 2012 roku Sąd Rodzinny (po ciężkiej walce) uznał niedostatek trzyosobowej rodziny i przyznał niewielkie alimenty od dziadka ojczystego – po 150 zł na dziecko. Więcej kosztują w szkole podstawowej obiady…  Nadal dochód tej rodziny był na tyle mały, że dzieci przez jeden semestr otrzymały dofinansowanie do obiadów szkolnych z OPS.

Mimo ogromnych starań, składanych dokumentów, aktywnych działań, nie udało się zrealizować najważniejszej sprawy, tzn. sprawić, aby ojciec dzieci zaczął pracować i regulować swoje należności.  Żadna z państwowych instytucji również nie jest zainteresowana zrealizowaniem tego celu. Zarówno Gmina dłużnika, Gmina wierzyciela, Urząd pracy, komornik sądowy, kurator sądowy – działają w oderwaniu od siebie. Każda z tych stron przesyła stosowne papiery – ale nie realizuje najważniejszego celu – uzyskania należnych dzieciom pieniędzy.  I żadna z osób pracujących w tych instytucjach nie jest tym zainteresowana. Nie ma żadnego programu aktywizacji zawodowej, żadnych robót interwencyjnych, nic. Dłużnik pracuje na czarno, wie o tym kurator sądowy, ale nic się nie dzieje.  
Tymczasem wg ostatnich wyliczeń Kancelarii komorniczej 

dług wobec dzieci wynosi już ponad 40 000 zł i stale rośnie. 

Taka sytuacja trwa kilkanaście miesięcy.
Rodziny, których dochód mieści się w przedziale do 725 zł otrzymują pomoc w postaci funduszu alimentacyjnego. 

Rodziny, które przekraczają ten magiczny próg, 
są pozostawione bez żadnej pomocy: finansowej rzecz jasna – 
bo nie przysługuje, oraz prawnej i egzekucyjnej – 
aby uzyskać od uchylającego się rodzica należne dzieciom pieniądze

Szkopuł w tym, że jedynie rodzic, z którym pozostało dziecko ma interes, aby te pieniądze odzyskać. Ale ma z tym ogromny problem, bo nie pomagają mu ani źle skonstruowane przepisy ani pracownicy gmin wierzyciela jak i dłużnika. Pracownicy tych ostatnich przerzucają się jedynie dokumentami, przeprowadzanymi od niechcenia wywiadami alimentacyjnymi, które nie przynoszą żadnych efektów. 

Przecież nawet jeśli taki dłużnik zacznie płacić alimenty dzieciom – to ani gmina dłużnika, ani gmina wierzyciela nie będą miały z tego tytułu żadnych dochodów. Dlatego, że dzieci te nie otrzymywały pieniędzy z funduszu alimentacyjnego, są zupełnie poza systemem! Nikomu nie zależy na tym, aby takich dłużników alimentacyjnych zmobilizować do legalnej pracy i do płacenia alimentów dla dzieci. Te dzieci są okradane przez rodziców-dłużników w imię prawa. I nikt nie dba o zabezpieczenie wykonalności karnych wyroków nakazowych. To są tylko bezwartościowe papierki. I twierdzę z całą stanowczością, że tu jest główna przyczyna nieskuteczności tych wszystkich działań, tego, że  nic w tej sprawie nie da się zrobić… Bo ani gmina dłużnika, ani gmina wierzyciela – nikt na tym nie zarobi.
Tymczasem jednocześnie Państwo Polskie wreszcie zarządza wykonanie wyroku karnego – ojciec-dłużnik spędzi w zakładzie karnym dwanaście miesięcy, gdzie średni miesięczny koszt utrzymania więźnia wynosi 2,45 tys. zł, a roczny już 29,4 tys. zł. To się w polityce rodzinnej naszego kraju opłaca.
I tego właśnie nie rozumiem. Dlaczego dzieci nie mogą otrzymać większej pomocy finansowej ze strony państwa? Dlaczeg dzieci muszą cierpieć biedę, podczas gdy od trzech lat nikt nie jest w stanie zmobilizować ich ojca do legalnej pracy?  Ile pieniędzy dotychczas zostało wydanych przez organy i instytucje państwowe na różne pozorowane działania, korespondencję, telefony – a efekt jest żaden. Teraz dłużnik za pieniądze podatników, a więc także moje i moich dzieci, poleży sobie w cieplutkiej celi, ma zapewnione posiłki, opiekę medyczną.
Gdzie jest sprawiedliwość ? Dlaczego ten system prawny jest wadliwy ? Dlaczego te pieniądze nie trafiają w pierwszej kolejności do potrzebujących dzieci, tylko są wydawane na alkoholika, dłużnika, przestępcę? Dzieci alimenciarzy uchylających się od alimentów , a więc pracujących na czarno lub wcale są dla państwa polskiego NIKIM. Nie dostają żadnego wsparcia.
Czytam natomiast o zmianach wprowadzonych przez posłów od 2014 roku odnoszących się do racjonalizacji działań podejmowanych wobec dłużników alimentacyjnych:  ”W założeniach projektu zmian ustawy proponuje się racjonalizację i uproszczenie całego procesu podejmowania działań wobec dłużników alimentacyjnych. Tak więc w sytuacji, gdy organ właściwy dłużnika, po  otrzymaniu kolejnego wniosku od organu właściwego wierzyciela, a więc i po podjęciu wstępnych czynności ustali, że sytuacja dłużnika nie uległa zmianie lub w sytuacji, gdy dłużnik po raz kolejny uniemożliwił przeprowadzenie wywiadu lub odmówił złożenia oświadczenia majątkowego, zasadne jest, aby organ właściwy nie był już zobowiązany do podejmowania kolejnych działań wobec dłużnika alimentacyjnego, takich jak ponowne poinformowanie starosty o potrzebie aktywizacji zawodowej dłużnika i w razie potrzeby wszczęcia postępowania w sprawie uznania dłużnika za uchylającego się od zobowiązań alimentacyjnych.”  
Czy mówiąc prostym, ludzkim językiem – w znowelizowanym prawie dłużnik alimentacyjny, który pracuje na czarno, nie płaci alimentów wcale – a więc jego sytuacja się nie zmieni – nie będzie już w ogóle aktywizowany zawodowo? Nikt go nie ruszy? I to zgodnie z prawem? Dla oszczędności gminy?

Od stycznia 2011 r. do stycznia 2014 r. w skrócie i wielkim uproszczeniu historia działań wyglądała tak:
Rodzic nie płaci, mimo że pracuje na czarno → egzekucja komornicza bezskuteczna → wierzycielka składa wniosek o aktywizację zawodową dłużnika → gmina wierzyciela wysyła dokumenty → gmina dłużnika → przeprowadza wywiad alimentacyjny → dłużnik oficjalnie nie posiada żadnego majątku ani legalnej pracy  → egzekucja bezskuteczna nadal → gmina dłużnika składa wniosek do urzędu pracy o aktywizację zawodową dłużnika → brak robót interwencyjnych oraz ofert legalnej pracy dla dłużnika → dłużnik pracuje na czarno, ale nie płaci alimentów → brak reakcji ze strony pracownika gminy oraz kuratora → wniosek do prokuratury par. 209 k.k. → karna sprawa sądowa za niealimentację → nadzór kuratora sądowego → egzekucja komornicza nadal nieskuteczna, brak alimentów → wniosek wierzyciela do sądu o wykonanie wyroku → odbycie kary w zakładzie karnym → egzekucja nadal bezskuteczna → brak alimentów dla dzieci → brak możliwości uzyskania pieniędzy w ogóle
Dłużnik po wyjściu z zakładu karnego na pewno nie znajdzie legalnej pracy, egzekucja komornicza nadal będzie bezskuteczna, jedyne co może zrobić wierzycielka- matka to złożyć kolejny wniosek z paragrafu 209 k.k. do prokuratury – i po raz kolejny wnioskować o ukaranie go więzieniem. 

W tej całej sprawie przecież nie chodzi o wsadzenie ojca-dłużnika do więzienia, tylko o uzyskanie pieniędzy na życie dla dzieci.
Jak zmienić przepisy, aby skutecznie ten cel zrealizować ?

piątek, 17 stycznia 2014

wniosek o podjęcie działań wobec dłuznika alimentacyjnego

Tak, zaczął się kolejny rok, nowe plany, nowe nadzieje.
Nowe działania państwowych instytucji wymagają jakżeby inaczej - kolejnych, tych samych dokumentów.
Mimo, że ojciec nie płaci od 2012 roku, to aby gmina dłużnika w tym roku zrobiła cokolwiek, to Magdalena musi znów wysłać pocztą wniosek o podjęcie działań wobec niego.
Jeśli Magdalena wniosku nie wyśle - to dłużnik pozostanie nietknięty, w majestacie prawa nikt nie będzie miał prawa go ścigać za niealimentację ani aktywizować zawodowo.
Czy to prawo uchwalili w Sejmie mężczyźni - po to by zniechęcić wierzycielki matki do działań wobec byłych partnerów ?
Czy liczyli na to, że jeśli taki dłużnik nie będzie płacić przez kilka lat, to matce "znudzi się" pisanie tych samych bezsensownych wniosków do gminy ?

wtorek, 14 stycznia 2014

Zaświadczenie od komornika zamiast listów od taty

Dnia 14 stycznia 2014 r. Komornik Sądowy wystawił kolejne zaświadczenie.

Nic innego nie jest w stanie zrobić.

Każda państwowa instytucja może wystawiać tylko dokumenty, potem są one przesyłane pocztą, wpinane do akt i wszystko jest zgodne z prawem i procedurą.

Alimenty zaległe dla wierzyciela to 32 358, 52 zł
odsetki to już 11 869, 84 zł.
Egzekucja alimentów jest bezskuteczna.
Zaświadczenie wydaje się na wniosek wierzyciela.

Teraz w państwie prawa Magdalena powinna z tym świstkiem iść do Spółdzielni Mieszkaniowej, RWE, Gazowni, stołówki szkolnej, apteki, sklepu z odzieżą dziecięcą i obuwiem - i zostawiać kopie tego dokumentu zamiast płacić rachunki.
Niechby inne firmy spróbowały uzyskać należne wyrokiem sądu pieniądze od dłużnika, aby dzieci mogły normalnie funkcjonować.

Dlaczego takie rozwiązanie nie jest jeszcze wprowadzone?

niedziela, 22 grudnia 2013

Wesołych Świąt - Marry Christmas

Magdalena słyszy to codziennie - w pracy przewija się mnóstwo ludzi, każdy na pożegnanie życzy wesołych świąt. Wchodzi na FB, na pocztę - tam to samo. Dotąd tej zwyczaj wydawał się miły, ale w tym roku Magdalena nie czuje zupełnie świątecznej radości ani atmosfery świątecznej, ma ochotę wykrzyczeć tym wszystkim ludziom żeby wreszcie przestali!
Ona nie chce tego słuchać!
 Jej święta nie będą wesołe, radosne i rodzinne. Spędzi je z dziećmi i i najbliższą rodziną, owszem, a zamiast góry prezentów dla dzieci będą najpotrzebniejsze ubrania i czekolada.
Ale przecież nie powie tego nikomu głośno, bo po co ?
To tylko trzy dni.

środa, 11 grudnia 2013

Mikołajki Jasia

Uff, kolejny dzień pracy dobiega końca. Magdalena o 17:30 wraca do domu, a w progu wita ją Jaś z uśmiechem od ucha do ucha i ... piłką do siatkówki. Taką wymarzoną, wypatrzoną w sklepach. I taką nieosiągalną przy ich dochodach.
 - Synku, a co to? Skąd masze tę piłkę?
- Mamo, mamo! Dostałem dziś rano od Zuzki. Powiedziała, że to w zamian za te prezenty na Mikołajki klasowe.
- Jak to? Przecież ciebie wylosował kolega i od niego dostałeś już prezent. Nic z tego nie rozumiem. Zaraz zadzwonię do jej mamy i to wyjaśnię, a piłkę trzeba będzie oddać. To jest zbyt drogi prezent, nie możemy go przyjąć.
- Ale mamo, piłka jest super! Tak bardzo się cieszę, nie każ mi jej oddawać, proszę cię...
- Kochanie, powtarzam - to jest zbyt drogi prezent. Nie możemy go przyjąć.

Rodzice Zuzki mają swoją firmę, kupno takiej piłki to dla nich drobnostka. Dla Magdaleny, która od ponad roku utrzymuje dwoje dzieci tylko ze swojej wypłaty, bez alimentów od ojca dzieci i bez pomocy państwa każde 10 zł jest ważne w budżecie domowym. No tak, ale trzeba odgrzać obiad, nastawić pranie, pomóc Jasiowi w matematyce, a Małgosi w przygotowaniu materiałów plastycznych do zrobienia szopki.

- Mamo, mamo, a dlaczego Jasiek dostał taki drogi prezent? Czy ja też dostanę Furbiego od Mikołaja?

Z zamyślenia wyrwał Magdalenę głosik Małgosi. Furbie to gadająca maskotka, "wypasiona" wersja po obniżce zamiast 400 zł kosztuje "jedynie" 250 zł. A tu trzeba kupić dwie pary zimowych butów, rozmiar 39, bo dzieciom jakoś tak dziwnie kangurzo urosły stopy, i w dziale dziecięcym już nie ma co szukać. Kurtki zimowe z zeszłego roku też jakoś się skurczyły...
Magdalena z przerażeniem patrzy w wyciąg na koncie internetowym, po około dwóch tygodniach od wypłaty stan zbliża się do zera. I co dalej ? Z czego żyć?
Małgosia nie poddaje się:
- Mamo, mamo, zobacz mam dla ciebie wiadomość od pani w dzienniczku:
  "Prosimy o wpłatę 15 zł na zajęcia z robienia bombek z opłatka."
 "Za tydzień klasa idzie do teatru, koszt 35 zł".
No to razem jest 50 zł, a przecież tydzień temu była wycieczka jednodniowa - malowanie bombek - koszt 80 zł. W tym tygodniu w klasach Jasia i Małgosi będą też Wigilie klasowe, trzeba przynieść jakieś ciasto, cukierki lub picie.
Magdalena czuje, że zaczyna ją ogarniać panika, a jakaś niewidzialna siła ściska jej klatkę piersiową i gardło.
 Co robić? Jak powiedzieć dzieciom, że w tym roku Świąt nie będzie?
Nie będzie prezentów od Mikołaja.
Wczoraj zrobiła debet, wydała 200 zł u dentysty.
W firmie trwają zwolnienia, na podwyżkę nie ma żadnych szans.
Trzeba zadzwonić do mamy Zuzki, podziękować za piłkę.
- Halo, dobry wieczór. Dzwonię w związku z waszym prezentem.
- A, cześć Madziu, nie ma sprawy, drobiazg.
- No wiesz, ale nie trzeba było. Właściwie to z jakiej okazji? Przecież to Jasiek wylosował Zuzkę?
- No tak, ale to wy zaszaleliście z tym prezentem dla Zuzki, więc i ona chciała Jaśkowi zrobić przyjemność. W końcu to nie jakaś duża kwota, daj spokój, niech się chłopak cieszy, jak lubi siatkówkę niech sobie gra. Słuchaj, muszę kończyć, umówiłam się na paznokcie, a jeszcze pani do sprzątani nie przyszła, muszę to załatwić.
- W takim razie raz jeszcze bardzo dziękujemy, to miły gest z waszej strony. To do zobaczenia na zebraniu. Pa.
Hm, paznokcie to ja maluję sama, a o sprzątaniu to nawet nie wspomnę.- pomyślała Magdalena i odłożyła telefon. Dzieciaki, chodźcie, zagramy w chińczyka, jeszcze mamy chwilkę przed snem.
Nie mamy pieniędzy, ale mamy siebie. 

Czy Jaś powinien przyjąć prezent ?

karanie rodzica za calkowity brak kontaktów z dzieckiem

Magdalena jest z dziećmi zupełnie sama. 
Ich tata od ponad czternastu miesięcy nie płaci alimentów, od ponad siedmiu miesięcy  się nie widzieli. 
Nie dzwonił do dzieci ani do Magdaleny, choć zna ich numery. 
Magdalena nie ma jego telefonu, ciągle zmienia komórki, tak samo jak pracę na czarno, jest nieuchwytny.

13 sierpnia 2011 r. weszła w życie nowelizacja kodeksu postępowania cywilnego (Dz.U. z 2011 r. nr 144, poz. 854), która wprowadziła do polskiego porządku prawnego nowy instrument mający zdyscyplinować byłych partnerów bezpodstawnie utrudniających kontakty z dzieckiem ustalone np. w wyroku rozwodowym. 


Jeśli matka mieszkająca z dzieckiem utrudnia ojcu kontakt może zostać ukarana - i zapłaci grzywnę.


No dobrze, a co w sytuacji odwrotnej? 

Gdy Sąd ustalił kontakty, dziecko czeka z utęsknieniem na wizytę, ale ojciec się nie pojawia, nie zadzwoni nawet. 
I taka sytuacja trwa tygodniami, miesiącami nawet. 

Czy coś wtedy można zrobić ?

Czy w ogóle warto ?

Magdalena znalazła przepis, który sugeruje, że ta zasada działa również w drugą stronę. 

Każdy rodzic, który nie respektuje wyroku dotyczącego uregulowania kontaktów, naraża się na karę pieniężną.

 http://www.arslege.pl/zagrozenie-nakazaniem-zaplaty-w-razie-niewlasciwego-wykonywania-opieki/k14/a50511/

Podstawa Art 598 (15) kpc

§ 1. Jeżeli osoba, pod której pieczą dziecko pozostaje, nie wykonuje albo niewłaściwie wykonuje obowiązki wynikające z orzeczenia albo z ugody zawartej przed sądem lub przed mediatorem w przedmiocie kontaktów z dzieckiem, sąd opiekuńczy, uwzględniając sytuację majątkową tej osoby, zagrozi jej nakazaniem zapłaty na rzecz osoby uprawnionej do kontaktu z dzieckiem oznaczonej sumy pieniężnej za każde naruszenie obowiązku.
 

§ 2. Jeżeli osoba uprawniona do kontaktu z dzieckiem albo osoba, której tego kontaktu zakazano, narusza obowiązki wynikające z orzeczenia albo z ugody zawartej przed sądem lub przed mediatorem w przedmiocie kontaktów z dzieckiem, sąd opiekuńczy zagrozi tej osobie nakazaniem zapłaty oznaczonej sumy pieniężnej na rzecz osoby, pod której pieczą dziecko pozostaje, stosując odpowiednio przepis § 1.
§ 3. Na postanowienia sądu, o których mowa w § 1 i 2, przysługuje zażalenie. 

Czy Magdalena powinna z tego przepisu skorzystać ?



wtorek, 19 listopada 2013

Lepiej się rozstać czy tkwić w związku z alkoholikiem ?



Kiedyś odpowiedziałabym jednoznacznie – rozstać się, dla dobra dzieci, aby nie wychowywały się w rodzinie dysfunkcyjnej, alkoholowej, z syndromem DDA. 
Ale czy wychowując dzieci w rodzinie niepełnej, tylko z jednym rodzicem, nie spadamy przysłowiowo " z deszczu po rynnę "?

Znam pewne starsze małżeństwo. On, ponad sześćdziesięcioletni mężczyzna - od ponad 40 lat alkoholik, przez wiele lat pił na umór, a ona ciężko pracowała, aby dzieci miały co jeść. Nigdy się nie rozwiedli, gdyż na wsi picie to norma, a rozwód jest rzeczą nie do pomyślenia, bo co by ludzie powiedzieli. Ich syn powielił schemat, także ma problem alkoholowy, troje wnucząt przez całe dzieciństwo często nie dojadało, gdy rodzice pijani włóczyli się po wsi.  Mijały lata, okazało się, że starszy pan ma guza, nowotwór, lekarze cudem go odratowali, chemioterapia.  

Teraz już oczywiście tak nie pije, i trwa rodzinna sielanka. Właśnie hucznie obchodzili imieniny starszej pani, zjechała całą rodzinka. Syn z żoną, córka z drugim mężem.   
Syn wyniszczony alkoholem, już sam po czterdziestce, też już tyle nie pije co za młodu, skończyła się brawurowa jazda po pijaku zepsutym traktorem na dwóch bocznych kołach przez pół wsi. 
Teraz wszyscy się cieszą, że są razem, że przetrwali jako rodzina. 
Nieważne, że dzieci i wnuki mają syndrom DDA.  

Panuje w naszym kraju przekonanie, że mężczyzna 
„choćby pił i bił, najważniejsze byle by był”.  
Wiele kobiet zmuszonych jest tkwić w tego typu związkach, wszyscy dookoła im współczują, szkoda biednych dzieci. 
Inne pozostają w takich związkach, bo same nie potrafią funkcjonować w społeczeństwie.

 Jeśli kobieta zdobędzie się na odwagę i odejdzie, 
zdecyduje się na samodzielne wychowywanie dzieci w spokoju, 
bez przemocy i alkoholu na początku być może usłyszy zapewnienia o pomocy. 



Może nawet przejdzie terapię psychologiczną.
 Potem jednakże  zostaje z dziećmi i problemami całkowicie sama.  
Bez pieniędzy, bez pomocy, bez wsparcia.
 Wiem doskonale o czym piszę
Takim przykładem z dużego miasta jest Magdalena.
Z jednej pensji musi utrzymać siebie i dwoje dzieci.

Były partner alimentów nie płaci od ponad roku i płacić nie zamierza –
 woli iść do więzienia niż dać cokolwiek własnym dzieciom,
komornik, sąd, kurator –nikt  nic nie może zrobić.
Fundusz Alimentacyjny nie przysługuje.

 Karne wyroki sądowe to bezwartościowe i nie mające żadnego znaczenia dokumenty. 

Nie warto było o nie walczyć.  Jest zdana z dziećmi tylko na siebie. 
Od rodziny słyszy słowa, że „trzeba było chłopa w domu trzymać, żeby pieniądze do domu przynosił i zapier… na dzieci”.
To , że przepijał prawie całą wypłatę i żyła z dziećmi w nienormalnej sytuacji nie ma znaczenia. 
 Co by nie zrobiła, to źle.  
 I tylko świadomość, że w jej domu, w jej łóżku nie śpi już pijany, śmierdzący wódą, 
ordynarny i całkowicie duchowo obcy człowiek, że jej dzieci mają spokoje, bezpieczne dzieciństwo utwierdza ją w przekonaniu, że warto było, że dobrze zrobiła.

Jest ciężko. Jest biednie. Ale ona nie potrafiła dłużej tak żyć.

Czy Magdalena powinna była zostać z ojcem dzieci ze względów finansowych, mimo jego alkoholizmu? 

Czy też dobrze zrobiła odchodząc, ale narażając swoją rodzinę na biedę?



wtorek, 12 listopada 2013

wizyta na komendzie policji z art. 209 K.K. - czwarta sprawa karna?

Kilka tygodni temu zmęczona i zdesperowana bezczynnością komornika, kuratora i pustką na moim koncie napisałam listy do Ministerstwa Sprawiedliwości, Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej oraz do Prokuratury Generalnej. Z tej ostatniej odesłano moje dokumenty do prokuratury rejonowej, gdzie wszczęto procedurę z art. 209 Kodeksu Karnego przeciwko ojcu moich dzieci - czyli za niepłacenie alimentów.

Nie wiem czy słusznie, nie jestem przecież prawnikiem i takiej sytuacji jeszcze nie miałam.

Ostatni wyrok karny uprawomocnił się bowiem w październiku 2012 roku, od tamtej pory biegnie dwuletni okres zawieszenia kary - tzw. okres próby - czyli biegnie on do października 2014 roku.
Jednak już od momentu uprawomocnienia się wyroku karnego z nakazem zapłaty alimentów bieżących i spłaty zaległych skończyły się jakiekolwiek wpłaty alimentów od ojca dla dzieci.

Dziś miałam "przyjemność" po raz czwarty składać zeznania na komendzie policji zeznania w tej właśnie sprawie. Policjantka była miła i rzeczowa, choć od razu uświadomiła mi, że policja to nie komornik, i po złożeniu zeznań to na pewno nie wpłyną żadne alimenty, a tym bardziej jak ojciec zostanie wsadzony do więzienia.

Komornik też nie jest od tego, żeby kogoś posyłać do pracy, tylko od egzekucji z majątku lub z wynagrodzenia - jeśli tego nie ma, to jego działania nie mają najmniejszego sensu.
W każdym razie teraz muszę spokojnie czekać, pani skserowała moje dokumenty, zaświadczenia o tym, że ojciec dzieci nic od roku nie płaci, ile ja zarabiam, jaką mam sytuację z dziećmi.
Następnie policja zwróci się bezpośrednio także do komornika, kuratora, gminy w celu potwierdzenia tych informacji i dopiero komplet dokumentów ma być przekazany do prokuratury.

Tam zostanie podjęta decyzja, czy wszcząć sądowe postępowanie karne z art. 209 KK.

Sądzę, że potrwa to jeszcze kilka tygodni. W tej chwili nadal nie wiem, dlaczego ojciec moich dzieci jest nadal na wolności, czy zamieniono mu karę więzienia na dozór elektroniczny ?

Za co ja i dzieci w tym czasie mamy żyć, z czego płacić rosnące rachunki - to nikogo nie interesuje...

czwartek, 7 listopada 2013

W Polsce rządzi dłużnik alimentacyjny, on ma głoś, on stanowi prawo - i już



Magdalena wykorzystała już wszystkie możliwe środki prawne dostępne w Polsce: 
 składała wnioski o aktywizację zawodową dłużnika, 
komornik niczego nie wyegzekwował, prokuratura prowadziła postępowania, 
 Sąd Karny wydał trzy karne wyroki nakazowe. 
Dłużnik nic sobie z tego nie robi. Woli iść do więzienia niż płacić alimenty swoim dzieciom. 
Tak postanowił i tak robi. To dłużnik stanowi tu prawo, to dłużnik tu rządzi.   
W obecnym systemie prawnym od niego żadnych pieniędzy nie da się  uzyskać.   

Magdalena jest „pod ścianą” – dobrnęła do miejsca, 
gdzie od wielu lat zgodnie z obowiązującym prawem, działa wg tych samych procedur,
  a efekt jest żaden.  Tylko co z tego, że będzie miała w segregatorze czwarty nakazowy wyrok Sądu Karnego, skoro zadłużenie alimentacyjne przekroczyło 40 000 zł i stale rośnie ? 
 Czy tym wyrokiem ma zapłacić rachunki za mieszkanie, prąd, gaz ?   
Co ma powiedzieć dzieciom, kiedy pytają o nowe buty na zimę 
czy wyjazd na szkolną wycieczkę?

 Problem w tym, że nie ma nas w statystykach, tak jak gdybyśmy nie istnieli. 

 Trzeba podzielić dłużników alimentacyjnych na dwie, całkowicie odrębne kategorie:

1.     DŁUŻNIKÓW ALIMENTACYJNYCH WOBEC DZIECI – czyli tych, którzy nie płacą alimentów swoim dzieciom, a one nie uzyskują świadczeń z funduszu alimentacyjnego, gdyż dochód rodziny przekracza ustawowe kryterium 725 zł na osobę w rodzinie

2.     DŁUŻNIKÓW ALIMENTACYJNYCH WOBEC FUNDUSZU ALIMENTACYJNEGO – czyli tych, którzy muszą spłacić zadłużenie wobec państwa, gdyż oni nie płacili alimentów dzieciom, ale ich dzieci uzyskały alimenty z funduszu alimentacyjnego.



Wielu z nas, rodziców dzieci nie otrzymujących wsparcia w postaci funduszu alimentacyjnego, jest zbyt zajętych wychowywaniem dzieci, zarabianiem pieniędzy na kilku etatach, aby utrzymać rodzinę i nie ma czasu na pisanie listów. Tracą na tym pozostawione same sobie dzieci, a zyskują bezkarni dłużnicy, którzy latami nie regulują swoich zobowiązań. 
Nawet gdy dochód na osobę w rodzinie przekracza ustalone w 2007 roku kryterium dochodowe i wynosi np. około 900 zł na osobę, to nie oznacza przecież, że ta rodzina, te dzieci żyją w luksusie, że wszystkie ich potrzeby są zaspokojone. Mimo przekroczenia tego kryterium dochodowego dzieciom Magdaleny Sąd Rodzinny przyznał alimenty od dziadka ojczystego, gdyż uznał, że dzieci znajdują się  w niedostatku, gdyż pensja nie wystarcza na zaspokojenie potrzeb rodziny.   

Uzasadnienie wyroku z 2012 r., zasądzającego alimenty od dziadka ojczystego: „Niewątpliwie potrzeby małoletnich są znaczne, a nakłady finansowe ze strony matki małoletnich bez regularnej i pełnej wpłaty alimentów ze strony ojca małoletnich nie są wystarczające na zaspokojenie wszystkich niezbędnych potrzeb małoletnich Usprawiedliwione jest zatem, aby chociaż częściowo, adekwatnie do swoich możliwości finansowych, pozwany został zobowiązany do łożenia odpowiednich kwot pieniężnych na zaspokojenie potrzeb wnuków.”

Takie samo stanowisko w kwestii niedostatku naszej rodziny zajęła sędzia w uzasadnieniu wyroku w lipcu 2012 r.: „W konsekwencji Sąd przyjął, iż zachowanie oskarżonego, który nie łożył na utrzymanie dzieci, przy uwzględnieniu zarobków matki dzieci, które musiały wystarczyć na utrzymanie trzyosobowej rodziny, w tym dwójki dzieci w wieku szkolnym, skutkowało narażeniem dzieci na niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych.”
Na dziś jedynym rozwiązaniem  jest ukaranie dłużnika
 karą pozbawienia wolności w zakładzie karnym. 
Jak już wyjdzie cała procedura zacznie się od początku –
 i tak bez końca, bez żadnej nadziei na uzyskanie jakichkolwiek pieniędzy dla dzieci.