czwartek, 7 listopada 2013

W Polsce rządzi dłużnik alimentacyjny, on ma głoś, on stanowi prawo - i już



Magdalena wykorzystała już wszystkie możliwe środki prawne dostępne w Polsce: 
 składała wnioski o aktywizację zawodową dłużnika, 
komornik niczego nie wyegzekwował, prokuratura prowadziła postępowania, 
 Sąd Karny wydał trzy karne wyroki nakazowe. 
Dłużnik nic sobie z tego nie robi. Woli iść do więzienia niż płacić alimenty swoim dzieciom. 
Tak postanowił i tak robi. To dłużnik stanowi tu prawo, to dłużnik tu rządzi.   
W obecnym systemie prawnym od niego żadnych pieniędzy nie da się  uzyskać.   

Magdalena jest „pod ścianą” – dobrnęła do miejsca, 
gdzie od wielu lat zgodnie z obowiązującym prawem, działa wg tych samych procedur,
  a efekt jest żaden.  Tylko co z tego, że będzie miała w segregatorze czwarty nakazowy wyrok Sądu Karnego, skoro zadłużenie alimentacyjne przekroczyło 40 000 zł i stale rośnie ? 
 Czy tym wyrokiem ma zapłacić rachunki za mieszkanie, prąd, gaz ?   
Co ma powiedzieć dzieciom, kiedy pytają o nowe buty na zimę 
czy wyjazd na szkolną wycieczkę?

 Problem w tym, że nie ma nas w statystykach, tak jak gdybyśmy nie istnieli. 

 Trzeba podzielić dłużników alimentacyjnych na dwie, całkowicie odrębne kategorie:

1.     DŁUŻNIKÓW ALIMENTACYJNYCH WOBEC DZIECI – czyli tych, którzy nie płacą alimentów swoim dzieciom, a one nie uzyskują świadczeń z funduszu alimentacyjnego, gdyż dochód rodziny przekracza ustawowe kryterium 725 zł na osobę w rodzinie

2.     DŁUŻNIKÓW ALIMENTACYJNYCH WOBEC FUNDUSZU ALIMENTACYJNEGO – czyli tych, którzy muszą spłacić zadłużenie wobec państwa, gdyż oni nie płacili alimentów dzieciom, ale ich dzieci uzyskały alimenty z funduszu alimentacyjnego.



Wielu z nas, rodziców dzieci nie otrzymujących wsparcia w postaci funduszu alimentacyjnego, jest zbyt zajętych wychowywaniem dzieci, zarabianiem pieniędzy na kilku etatach, aby utrzymać rodzinę i nie ma czasu na pisanie listów. Tracą na tym pozostawione same sobie dzieci, a zyskują bezkarni dłużnicy, którzy latami nie regulują swoich zobowiązań. 
Nawet gdy dochód na osobę w rodzinie przekracza ustalone w 2007 roku kryterium dochodowe i wynosi np. około 900 zł na osobę, to nie oznacza przecież, że ta rodzina, te dzieci żyją w luksusie, że wszystkie ich potrzeby są zaspokojone. Mimo przekroczenia tego kryterium dochodowego dzieciom Magdaleny Sąd Rodzinny przyznał alimenty od dziadka ojczystego, gdyż uznał, że dzieci znajdują się  w niedostatku, gdyż pensja nie wystarcza na zaspokojenie potrzeb rodziny.   

Uzasadnienie wyroku z 2012 r., zasądzającego alimenty od dziadka ojczystego: „Niewątpliwie potrzeby małoletnich są znaczne, a nakłady finansowe ze strony matki małoletnich bez regularnej i pełnej wpłaty alimentów ze strony ojca małoletnich nie są wystarczające na zaspokojenie wszystkich niezbędnych potrzeb małoletnich Usprawiedliwione jest zatem, aby chociaż częściowo, adekwatnie do swoich możliwości finansowych, pozwany został zobowiązany do łożenia odpowiednich kwot pieniężnych na zaspokojenie potrzeb wnuków.”

Takie samo stanowisko w kwestii niedostatku naszej rodziny zajęła sędzia w uzasadnieniu wyroku w lipcu 2012 r.: „W konsekwencji Sąd przyjął, iż zachowanie oskarżonego, który nie łożył na utrzymanie dzieci, przy uwzględnieniu zarobków matki dzieci, które musiały wystarczyć na utrzymanie trzyosobowej rodziny, w tym dwójki dzieci w wieku szkolnym, skutkowało narażeniem dzieci na niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych.”
Na dziś jedynym rozwiązaniem  jest ukaranie dłużnika
 karą pozbawienia wolności w zakładzie karnym. 
Jak już wyjdzie cała procedura zacznie się od początku –
 i tak bez końca, bez żadnej nadziei na uzyskanie jakichkolwiek pieniędzy dla dzieci.



wtorek, 15 października 2013

dłużnik zatrudniony u rodziny - przepisy a życie


Magdalena miała zamiar dziś wysłać kolejne pismo, powołując się na przepis poniżej, ale zadzwoniła do komornika - usłyszała, że komornik to może wysłać list z zapytaniem do ZUS, nic więcej, 

Zadzwoniła więc z nadzieją do kuratora który go nadzoruje, ale urzędnik państwowy, 
który ma pilnować przestrzegania prawa nie widzi nic złego w tym, 
że ojciec jej  dzieci od dwunastu miesięcy pracuje na czarno i nie płaci alimentów. 

 W każdym razie Magdalena może sobie sama zgłaszać ten problem do Inspekcji Pracy

 czy gdzie tam chce, Pan Kurator nic tu nie zrobi...

Pytanie się więc po co i dla kogo są te przepisy ?
 
W celu zapewnienia większej skuteczności egzekucji alimentów w wypadku, gdy dłużnik zatrudniony jest u osoby bliskiej, osoba ta w razie zajęcia wynagrodzenia za pracę nie może się zasłaniać zarzutem, że wypłaciła dłużnikowi wynagrodzenie z góry, ani też zarzutem, że otrzymuje wynagrodzenie niższe od przeciętnego lub zgoła nie otrzymuje żadnego. Chodzi tutaj o przeciwdziałanie sytuacjom fikcyjnym, uzgodnionym pomiędzy osobami bliskimi w celu udaremnienia egzekucji.  

W praktyce egzekucyjnej nierzadko dłużnik – w pełni sił mężczyzna – zasłania się brakiem jakichkolwiek dochodów, przy czym twierdzi, że pracuje na gospodarstwie swych rodziców „za mieszkanie, wyżywienie i odzież”. W takim wypadku komornik ustali wynagrodzenie dłużnika za pracę, biorąc za podstawę przeciętne wynagrodzenie pracownika zatrudnionego w podobnych warunkach.

Zgodnie z przepisami  Kodeksu Postępowania Cywilnego Art. 1087. 
Jeżeli dłużnik zatrudniony jest u osoby bliskiej, osoba ta w razie zajęcia wynagrodzenia za pracę w poszukiwaniu świadczeń alimentacyjnych nie może zasłaniać się zarzutem, że wypłaciła dłużnikowi wynagrodzenie z góry, ani zarzutami, że dłużnik pracuje bez wynagrodzenia lub za wynagrodzeniem niższym od przeciętnego, albo że przysługuje jej wierzytelność do dłużnika nadająca się do potrącenia z jego roszczenia o wynagrodzenie. 

Magdalena postanowiła więc wziąć sprawy w swoje ręce, zebrała w sobie resztki odwagi -  zadzwoniła do źródła - czyli do wuja dłużnika, u którego pracuje on na czarno. Najpierw oczywiście zaprzeczył on, że w ogóle go zatrudnia. Podczas drugiej rozmowy był już lepiej przygotowany, kłamał jak z nut - Magdalena dowiedziała się, że owszem, ojciec dzieci pracował u niego, ale tylko kilka dni na próbę, pieniądze już wziął i zniknął....

Piękna bajeczka, tylko czym Magdalena zapłacić rachunki ?




czwartek, 3 października 2013

odpowiedzi na listy Magdaleny

Dziś przyszło pocztą obszerne pismo z Ministerstwa Sprawiedliwości , Departament Sądów, Organizacji i Analiz Wymiaru Sprawiedliwości z pouczeniem dla Magdaleny - co i jak powinno być prowadzone.

A przecież napisała im, że to wszystko do chrzanu, że przepisy ustawy nie działają, że dłużnik robi co chce i nie ponosi żadnych konsekwencji - podaje fałszywy adres, pracuje na czarno, unika płacenia jak ognia, na wywiadach alimentacyjnych składa fałszywe oświadczenia o rzekomym czekaniu na podpisanie umowy o pracę - i CO?






Jak wynika z przepisów...
instrumenty prawnokarne
skuteczne wyegzekwowanie świadczeń alimentacyjnych od osób zobowiązanych

Dla nich to tylko słowa. Dla Magdaleny i dzieci to żyć albo nie żyć
Pieniądze na rachunki nie spadają z nieba.
Czy warto pisać dalej do kogokolwiek?

wtorek, 10 września 2013

jak to jest NAPRAWDĘ z WYWIADEM ALIMENTACYJNYM



Chcecie wiedzieć jak nasze Państwo wspiera finansowo samodzielnych rodziców 
w wychowywaniu dzieci ? Jak pogania do pracy opornych dłużników ? 

Jak to wygląda naprawdę. 

Oto historia doświadczeń i wniosków z ostatnich trzech lat:
W celu uzyskania alimentów od ojca dzieci Magdalena postępowała dokładnie według informacji zamieszczonych na stronie http://www.mpips.gov.pl/wsparcie-dla-rodzin-z-dziecmi/fundusz-alimentacyjny/dzialania-podejmowane-wobec-dluznikow-alimentacyjnych/



Zgodnie z aktualnym brzmieniem przepisów, w sytuacji gdy organ właściwy dłużnika otrzyma od organu właściwego wierzyciela wniosek o podjęcie działań wobec dłużnika alimentacyjnego odbiera od dłużnika oświadczenie majątkowe składane pod rygorem odpowiedzialności karnej. Następnie przeprowadza wywiad alimentacyjny. 
Jeżeli ustali, że niepłacenie alimentów spowodowane jest brakiem aktywności zawodowej dłużnika alimentacyjnego, zobowiązuje go do zarejestrowania się w powiatowym urzędzie pracy jako osoba bezrobotna lub poszukująca pracy i informuje właściwy powiatowy urząd pracy o potrzebie aktywizacji zawodowej dłużnika alimentacyjnego.  Tyle w teorii. 
Oto cytaty z dokumentów, które otrzymałam pocztą, a którymi Magdalena ma  nakarmić dzieci:
 „W dniu 2 maja przeprowadzono z dłużnikiem wywiad alimentacyjny i odebrano oświadczenie majątkowe. Dłużnik nie jest zarejestrowany w UP, oświadczył, że czeka na podpisanie umowy o pracę. O wszelkich zmianach urząd poinformuje odrębnym pismem.


"7 maja  r. podczas wywiadu alimentacyjnego ustalono, że pan K.B. utrzymuje się z prac dorywczych w wysokości około 1800 zł miesięcznie, w chwili obecnej oświadczył, że czeka na podpisanie umowy o pracę."


"Podczas wywiadu przeprowadzonego 8 marca ustalono, że: dłużnik jest na utrzymaniu rodziców, nie pracuje, nie korzysta z pomocy GOPS, jest zarejestrowany w UP bez prawa do zasiłku, do 25 marca odbywa karę ograniczenia wolności nadzór elektroniczny. przyczyną niełożenia alimentów jest brak zatrudnienia.
Jeśli  dłużnik podczas wywiadu oświadczy, że czeka na podpisanie umowy o pracę – to pracownik gminy nie robi nic. Czeka, tylko nikt nie wie na co. Wystarczy tylko puste słowo dłużnika, aby zatrzymać całą aktywizację na kilka tygodni i dać dłużnikowi czas na zwłokę w płaceniu należności, jedno słowo  jako dowód wystarcza.

Z powodu składania fałszywego oświadczenie także nie zostają wyciągnięte wobec dłużnika żadne konsekwencje, zawsze może on potem bowiem oświadczyć, że pracodawca zmienił zdanie i nie podpisał z nim umowy o pracę. Gmina dłużnika nie jest firmą windykacyjną, nie ściga dłużnika, nie wzywa go ponownie po dwóch tygodniach na żaden wywiad, a dłużnik po takim oświadczeniu żadnej legalnej umowy o pracę z pracodawcą nie podpisuje, tylko znika. :)
Mijają długie tygodnie, miesiące, tym sposobem każdy organ wypełnia swoje zadania: 
komornik wystawia zaświadczenie o bezskuteczności egzekucji, 
pracownicy gminy wierzyciela i dłużnika przesyłają stosowne zaświadczenia,
 że coś zrobili i mają porządek w dokumentach, 
działają przecież zgodnie z przepisami.  
Dłużnik pozostaje bezkarny.

A to, że dzieci nie otrzymują od ojca należnych im pieniędzy, 
nie mają na zimowe buty czy szkolną wycieczkę 
– to już nikogo nie obchodzi.



Bulwersujące jest to, że tak naprawdę ustalanie sytuacji dochodowej i majątkowej dłużnika alimentacyjnego przez pracownika OPS jest fikcją – nie ma on żadnych uprawnień, aby skontrolować taką osobę. W rzeczywistości przecież na wywiad alimentacyjny z dłużnikiem pracownik socjalny nie jedzie do miejsca zamieszkania dłużnika – aby naocznie sprawdzić  jego warunki mieszkaniowe, finansowe, ocenić, jak deklarowane przez niego dochody i stan majątkowy mają się do stanu faktycznego. Wszystko odbywa się w Ośrodku Pomocy Społecznej przy biurku. Pani  musi wierzyć panu dłużnikowi na słowo, czasem nie ma on nawet żadnych dokumentów na pokrycie swoich słów, przychodzi, mówi, że nic nie ma – i już po wywiadzie alimentacyjnym. Wywiady nigdy nie przyniosły żadnych finansowych efektów w postaci wpłat alimentów przez ojca dzieci.



czwartek, 29 sierpnia 2013

magia - można byc w dwóch miejscach na raz !!!

Magdalena przez końcówkę wakacji bombardowała komornika i kuratora 
- aby coś robili konstruktywnego.
No to się doczekała - a jakże kolejne pismo. 

Dłużnik jest magikiem, i to nie byle jakim 

- potrafi być w dwóch miejscach w kraju - JEDNOCZEŚNIE !!!

No bo jak rozumieć te dwa zdania od komornika:

"Zawiadamiam, że z informacji uzyskanej od kuratora, wynika, 
że dłużnik czasowo przebywa u brata w W. 
(adres na tej samej ulicy - tylko inny numer bloku!). 
Kuratorowi Sądu rejonowego w Sz. do akt złożył oświadczenie, 
że zamieszkuje pod adresem w P. - u rodziców."

To w końcu gdzie go szukać?

Gdzie i która gmina ma podejmować działania wobec takiego dłużnika?

Czy kurator sądowy nie zna wytycznych Ustawy o pomocy osobom uprawnionym do alimentów? 

żeby prowadzić skuteczne działania - musi być prawdziwy adres zamieszkania i faktycznego pobytu!

A to pismo to jest zabawa w kotka i myszkę! to jest kolejne kuriozum!

Magdalena nie wytrzymuje i pisze pisma do kogo się da: 
do Rzecznika Praw Dziecka, 
do Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, 
do Ministerstwa Sprawiedliwości, 
do Prokuratury Generalnej - z opisem tego wszystkiego co się działo, a co nie powinno mieć miejsca.

Czy to coś da?
Ciekawe jak wielu jest rodziców w takiej samej lub podobnej sytuacji jak Magdalena ?

niedziela, 19 maja 2013

Pierwsza Komunia Małgosi

Dziś był ten jedyny dzień w życiu. Prawie ważny jak dzień ślubu. Pierwszą Komunię ma się tylko raz.
Małgosia była bardzo podekscytowana, zaliczyła pilnie wszystkie modlitwy - w odróżnieniu od Jasia rok wcześniej...
Od rana trwały przygotowania, potrawy ugotowane, ubrania przygotowane, trzeba upiąć włosy, umalować się. Magdalena wstała wcześnie, pokroiła i ułożyła dekoracyjnie na paterach owoce. Poprzestawiali meble, nakryli do stołu. Plan był prosty: przybycie mamy chrzestnej, wujka i cioci, razem do kościoła, msza, a potem do domu na obiad. W kościele miał być tata. Potem po południu miał też przyjść do domu, ale to jak wszyscy oprócz chrzestnej sobie pójdą.
Małgosia została uczesana, ubrana, wyglądała zjawiskowo. Wysoka jak na swój wiek, wyróżniała się w tłumie dziewczynek przed kościołem.

Stały razem z chrzestną, poszukując w tłumie ludzi ojca małej, gdy przed nimi wyrosła ekipa telewizyjna i miła pani z mikrofonem zapytała:
 - A ty jakie prezenty dostaniesz z okazji swojej komunii świętej?
I skierowała mikrofon w stronę Małgosi. rezolutna dziewczyna głośno i wyraźnie odpowiedział o tablecie i złotym medaliku - akurat wcześniej widział swoje prezenty.
- A państwo organizujecie przyjęcie w domu czy w restauracji? Co jest teraz najważniejsze?
Reporterka skierowała mikrofon w stronę Magdaleny.
Magdalena nieco zaskoczona odpowiedziała, że w domu, że rodzina jest najważniejsza. O rany, będę w telewizji - przemknęło jej przez głowę.
Weszli do kościoła, msza mijała, gdy Małgosia przyjęła komunię, chrzestna wzruszyła się, aż jej łzy z oczu poleciały. Rozglądały się wśród tłumu czy nie widać ojca, ale nigdzie nie mogły go dostrzec.

- To niemożliwe, musi tu gdzieś być. Przecież przyjechał dziś ze mną rano, obiecał, że będzie na mszy. Nie może go nie być na komunii własnej córki. Nie, to niemożliwe. - powtarzała cały czas chrzestna, która jest jednocześnie starszą siostrą ojca dzieci.


Po mszy wrócili do domu. Jaś i Małgosia byli podekscytowani prezentami - tabletem i smartfonami. A jednak po południu zaczęło się:
- Mamo, a gdzie jest tata ? Dlaczego nie był w kościele? - Małgosia zostanie panią prokurator.
- A kiedy przyjedzie? - Jaś dzielnie jej sekunduje.
- Wiecie co, nie wiem gdzie jest tat i dlaczego się nie pojawił, ale jest piękna pogoda. Zabierzmy ciocię na wasz plac zabaw i na skwerek, zagramy razem w piłkę. Co wy na to?
Magdalena spróbowała odwrócić uwagę dzieci od problemu, aby ten dzień pozostał w ich wspomnieniach miły i radosny. Taki miał być. Nawet nieobecność ojca nie mogła popsuć jej wielomiesięcznych przygotowań i wysiłków. Włożyła w to zbyt wiele pracy i pieniędzy, żeby eks zepsuł dzieciom i jej tę uroczystość, nie pozwoli na to.
- Super, mamo, ty to masz świetne pomysły, chodźmy!
Gra w piłkę była bardzo udana, plac zabaw jak to w maju był pełen dzieci, słońca i gwaru. Miło było odpocząć na słońcu, wśród zieleni.

Kilka tygodni potem wyjaśniło się, że tata upił się - i dlatego nie przyjechał na komunię córki.



Czy Magdalena dobrze zrobiła zabierając rodzinę na zewnątrz ?

wtorek, 14 maja 2013

kolejny wyrok karny wobec ojca dłużnika

Magdalena rozstała się z ojcem swoich dzieci po kolejnej, bezskutecznej próbie leczenia odwykowego.
Alkoholizm to straszna choroba, która ciągnie w dół całą rodzinę.

W styczniu 2011 r. Magdalena zdobyła się na ten krok, bo inaczej się po prostu nie dało. Czuła, że jeśli nadal pozostanie w tym związku, jeśli tak ma wyglądać reszta jej życia - to ona woli umrzeć niż żyć.

W styczniu 2011 r. ojciec dzieci pod wpływem alkoholu zabrał kluczyki od ich samochodu i wspólnie ze swoim bratem pojechał ponad 200 km - do swoich rodziców.
Miał ze 2 promile we krwi i nie myślał wcale co robi. Zatankowali na stacji i nie zapłacili, więc ścigała ich policja. To stare auto na gaz, którym Magdalena bała się jeździć - wg opowieści Naczelnika Policji w O, skąd Magdalena tydzień później odbierała auto - uciekało prze dwoma policyjnymi radiowozami z prędkością 170 km/h. Prawdziwy rekord i chwała polskiej motoryzacji ;)

No tak, w 2011 r. zapadł wyrok skazujący w tej sprawie, Magdalena nie zgłosiła się jako oskarżyciel posiłkowy (nie miała wtedy pojęcia o sądach) i nie wiedziała, że prokuratura złożyła apelację w tej sprawie.
Przekładanie papierów i ustalenie terminu apelacji trwało ponad półtora roku - i oto dziś, odbyła się sprawa apelacyjna - że oskarżony zabrał w celu przywłaszczenia auto Magdaleny!
Za jazdę w stanie nietrzeźwości była inna sprawa, w miejscowości O. - tam gdzie złapała go policja.

Magdalena była strasznie cięta na ojca dzieci, ale on sprytnie ją podszedł.
Był miły, grzeczny i pokorny, poprosił o wybaczenie, o małą karę, powołał się na fakt, że już za tydzień komunia Małgosi. Pytał nawet co jej kupić w prezencie - i tym zaległym na urodziny i na komunię.

Magdalenie zrobiło się go żal. W końcu to było tak dawno temu, auto już sprzedane (nie mogła już nim jeździć po tym co się stało), więc wnioskowała do sędziny o wydanie wyroku w zawieszeniu - bo przecież oskarżony ma dozór kuratora i nakaz płacenia alimentów dzieciom.

Na wokandzie była ta sama sędzina, 

która w lipcu 2012 r. wydawała wyrok w sprawie niealimentacji !!!

Oczywiście miała kartę karną - spis wyroków, które zapadły wcześniej wobec oskarżonego - i znów podczas sprawy tak go "zjechała", że hej! Wyśmiała go od głupków - bo z reguły w sądzie stają nieudolni złodzieje samochodów - ale wartościowych, drogich aut! Ryzyko takiej kradzieży osładza zysk jaki ma złodziej gdy opchnie trefny towar. 
Tymczasem ten głupek ukradł kluczyli i  dziesięcioletnie auto po pijaku, dał się złapać policji - nic na tym nie zarobił...

Dostał w sądzie dziesięć miesięcy odsiadki 

- ale i zawieszenie kary na cztery lata - do 2017 roku. 

Sędzina po raz kolejny motywowała go 

do płacenia alimentów swoim dzieciom 

- koniec bajki. 

Ciekawe czy po czymś takim tatuś pojawi się na Komunii Małgosi ?
Został zaproszony - w końcu dziecko ma taką uroczystość raz w życiu.

Mają spotkać się w kościele, a potem za kilka godzin w domu - jak już wyjdą wszyscy goście, zostanie tylko mama chrzestna (to siostra ojca dłużnika). 

Magdalena chciałaby już końca tej bezsensownej, wyniszczającej wojny. 

Komunia Córki to doskonała okazja, aby naprawić relacje ojca z dziećmi. 

One tego naprawdę potrzebują.

czwartek, 7 marca 2013

JEST wyrok - ODEBRANE PRAWA RODZICIELSKIE I USTALONE KONTAKTY !!!

 Uff, to historyczny dzień, dziś dzieci Magdaleny wreszcie stały się wolne :).

Od dziś w świetle prawa tylko ona podejmuje wszelkie decyzje dotyczące  przyszłości dzieci, meldunku, zapisania do szkoły, operacji w szpitalu.

 To bardzo wielka radość, ale odpowiedzialność dla jednej tylko osoby.

Szanowny tatuś może leżeć gdzieś pijany nie wiadomo gdzie, nie ma z nim kontaktu, nie ma nawet do niego telefonu, pojawia się i znika, ale to już nie jej zmartwienie.

KWIATKI

Podczas przesłuchania przed Sędziną okazało się, że tatuś podał w Sądzie fałszywy adres zamieszkania.

W kamienicy, w której ponoć mieszkał, Magdalena była tydzień wcześniej, zdziwiona, że nie dochodzą do niego pisma sądowe i od komornika, zrobiła zdjęcia klatki schodowej, ale nie znalazła tego numeru mieszkania. On na to wyjaśnił, że się biedaczek pomylił, on nie wiedział jaki numer ma kamienica, w której mieszka, to tylko zamiast numeru 35 numer 37... A przecież ten sam adres podawał już co najmniej pięć miesięcy temu również kuratorowi, który go nadzoruje.  Po analizie opinii z RODK, zeznaniach na sprawach, zebranych dowodach i pismach Sąd nie miał żadnych wątpliwości.  

Odebrał prawa rodzicielskie panu K.B. z całą stanowczością i długą, dość nieprzyjemną dla niego przemową. Stał tam zawstydzony, czerwony aż po czubki uszu, jak chłoptaś w szkole. 

Właściwie dla Sądu odbyły się dwie sprawy: jedna o odebranie praw rodzicielskich, a druga o ustalenie kontaktów. Bardzo ważne, choć nie najważniejsze, było dla Sądu pismo z RODK i zawarta tam opinia psychologów.

Magdalena nie zgadza się z większością wpisów w internecie, gdzie ludzie piszą, że preferowane są matki, a nie ojcowe. Bulwersujący jest jedynie fakt, że mimo ewidentnej choroby alkoholowej, niepłacenia alimentów, braku regularnych kontaktów, sporadycznych odwiedzin raz na kilka miesięcy, niedotrzymywanych obietnic - ci ludzie - psychologowie - rekomendowali utrzymywanie kontaktów między "ojcem" a dziećmi.

Na szczęście Sąd podjął w miarę rozsądną decyzję: telefony raz na tydzień o określonej godzinie przez godzinę, a wizyty osobiste to raz w miesiącu na cztery wyznaczone godziny, w obecności matki.

Jeśli nie będzie się z tych kontaktów wywiązywać, Magdalena może złożyć za kilka miesięcy ponownie wniosek do sądu o zakaz kontaktów.

Proste, prawda?

Czy takie rozwiązanie będzie dobre dla dzieci ? 
Czy Sąd postąpił słusznie ?

Magdalena i pismo od kuratora sądowego

Ojciec dzieci Magdaleny od ponad ośmiu miesięcy podawał fałszywy adres -
 w sądzie rodzinnym, w sądzie karnym, kuratorowi sądowemu, oraz Magdalenie i dzieciom -
a ona miała mu powierzać pod opiekę te dzieci i gdyby ich nie oddał,
to szukać go pod adresem, którego nie ma...

Wszystko zgodnie z polskim prawem.

Z racji tego, że trwa sprawa o odebranie mu praw rodzicielskich i ustalenie kontaktów,
Magdalena nie wytrzymała i pojechała sama pod ten rzekomy adres 
- tyle, że  okazało się, że w kamienicy o numerze 35 nie ma takiego mieszkania
Kilka dni temu przesłała więc zdjęcia oraz informację w tej sprawie
do obu oszukanych sądów, które prowadzą te sprawy
oraz do kuratora sądowego, który nadzoruje wykonanie wyroku karnego 
za niepłacenie alimentów.

Dziś w odpowiedzi otrzymała maila od kuratora sądowego tej treści :

"W odpowiedzi na Pani pismo uprzejmie informuję,
 iż Pan K. B. znajdując się w okresie próby, pomimo faktu, 
iż nie został oddany pod dozór kuratora (kurator pełni okresową kontrolę nad wykonaniem nałożonych na niego obowiązków probacyjnych) 

ma obowiązek uzyskać zgodę Sądu na zmianę miejsca stałego pobytu. 

Pan K. B. nie dopełnił, wbrew pouczeniu przez kuratora, 

obowiązku poinformowania Sądu o zmianie miejsca pobytu w związku, z czym 

przeprowadzono z nim rozmowę ostrzegawczą, 

pouczając po raz kolejny o konsekwencjach takiego zachowania. 

Mając na uwadze fakt, iż choć rzeczywiście akta wykonawcze przesłane zostały do W., sam skazany w tym czasie znajdował się de facto pod kontrola sądu (poprzez osobę kuratora) w związku z innym prowadzonym postępowaniem wykonawczym. Kurator mając na uwadze okoliczność skazania ww. na mocy art. 209 §1 kk oraz świadomość nałożonych na niego obowiązków, w toku podejmowanych wobec ww. czynności służbowych uprzednio jak i obecnie motywuje Pana K. B. do łożenia na utrzymanie dzieci. 
W przypadku stwierdzenia przez kuratora, iż skazany w sposób uporczywy uchyla się od ciążącego na nim obowiązku, kurator skieruje do Sądu odpowiedni wniosek – włącznie z wnioskiem w przedmiocie zarządzenia wykonania orzeczonej wobec skazanego kary pozbawienia wolności. Mając jednakowoż na względzie dobro małoletnich dzieci oraz świadomość, iż skazany przebywając w warunkach izolacji penitencjarnej miałby nikłe szanse na podjęcie pracy i wykonywanie ciążącego na nim obowiązku alimentacyjnego, w ocenie kuratora zasadnym jest dalsze motywowanie go do realizacji obowiązków w warunkach kary wolnościowej."

Czysta kpina ?